Zarobki a studia na architekturze. O czym nie mówi się kandydatom na architekturę? cz. 6
To co zostawiłam na koniec to pieniądze. Po takim wysiłku, jakim są studia, można by pomyśleć: „nareszcie”. Niestety, nie do końca. Jeśli chcesz zostać architektem z uprawnieniami, najważniejsza jest praktyka, a początki zawodowe bardzo często oznaczają pracę za najniższą krajową. Mówiąc brutalnie: bywa, że kasjerka w supermarkecie zarabia więcej.
Później, po zdaniu egzaminu na uprawnienia, zaczyna się walka o zlecenia. Architekt bardzo często nie tylko projektuje i tworzy dokumentację, nie tylko zmaga się z urzędami, ale też pełni rolę menedżera, który koordynuje pracę wszystkich branż. Wszyscy narzekają, że pieniądze są kiepskie, ale prawda jest taka, że niewielu chce realnie to zmieniać. Bo ostatecznie wszystko rozbija się o pieniądze.
Jeśli nie chcesz głodować, bierzesz zlecenia za stawki, za które w ogóle nie powinno się pracować. Wielu architektów kurczowo trzyma się też oprogramowania, które już zna, bo koszty nauki, zakupu sprzętu i wdrożenia nowego programu wydają się zbyt duże. I właśnie tutaj zamyka się błędne koło – bo przecież można byłoby pracować nawet trzykrotnie szybciej na lepszym oprogramowaniu, ale brakuje środków i gotowości do zmiany.
Tak naprawdę zmiany trzeba wprowadzać u podstaw. To studenci powinni oczekiwać od uczelni i przyszłych pracodawców nadążania za realiami branży, a architekci – wyższych stawek od inwestorów. To my musimy najpierw zmienić własne podejście, jeśli chcemy zmienić otoczenie. A jeśli ktoś chce być od początku bardziej doceniany, często pozostaje wyjazd za granicę – bo tam polscy inżynierowie i architekci są naprawdę cenieni.
Zarobki a studia na architekturze – czy warto?
To dobry kierunek dla osób odpornych, systematycznych i naprawdę zainteresowanych przestrzenią – zdecydowanie słabszy dla tych, którzy wybierają go głównie pod wpływem romantycznego wyobrażenia o zawodzie.
Mimo wszystko można mieć pozytywne podejście do architektury jako kierunku studiów. To studia trudne, ale jednocześnie bardzo szerokie. Trzeba po prostu mieć świadomość, czego można się po nich spodziewać i jakie są realia – zarówno w trakcie nauki, jak i po jej zakończeniu. Dzięki temu nie jest się skazanym na jeden zawód, bo architektura może być tak naprawdę początkiem dalszej drogi.
Mnie te studia otworzyły oczy na projektowanie przestrzeni w 3D. Ten kierunek daje dużą przewagę w takich obszarach jak architektura wnętrz, architektura krajobrazu, concept art, game development, film i wiele innych. Na zajęciach miałam chociażby okazję uczyć się o modzie i bardzo nietypowym podejściu do niej, projektowaniu przedmiotów użytkowych czy pracy z prowadzącym z Chin. A to tylko niewielka część tego, co można robić na tych studiach i w jakich kierunkach później się rozwijać.
Wiele osób pewnie się ze mną nie zgodzi, bo są też dobre uczelnie i świetni prowadzący, którym naprawdę zależy. I ja się z tym zgadzam. Trzeba jednak mieć świadomość realiów – zarówno podczas studiów, jak i po nich – żeby nie zmarnować kilku lat życia, a czasem także zdrowia, na coś, co na końcu może okazać się niewarte tej ceny.
Ja sama, kończąc pierwszy stopień studiów w czasach, gdy praktyki trwały jeszcze tylko dwa tygodnie w biurze, nie byłam przekonana do tego zawodu. Nie podobała mi się przede wszystkim ogromna ilość papierologii. Na szczęście oprogramowanie bardzo się rozwinęło i z czasem znalazłam dla siebie taką przestrzeń, w której naprawdę mogę się realizować siebie.
To, co tutaj napisałam, jest tylko zarysem opartym na moich własnych doświadczeniach oraz doświadczeniach moich uczniów. Każda uczelnia ma swoje podejście i własny sposób kształcenia. Dlatego opinii o konkretnej uczelni najlepiej szukać u starszych roczników. Każdy lubi ponarzekać, więc nie ma sensu opierać się wyłącznie na cudzych emocjach – najlepiej po prostu pytać i wyciągać własne wnioski.

